Dziennik tradera – część 42

wpis w: Blog, Dziennik tradera | 4

Nie musisz wiedzieć by zarabiać

Dziennik tradera – wstęp

Za sobą mam mieszany okres. Dobre dni przeplatane były gorszymi, choć i tak jest dobrze, jak na tak trudny miesiąc. Zyski były większe niż straty. Choć nie wykorzystałem w pełni potencjału swoich pozycji, to wyciągnąłem z nich wartościowe lekcje. Myślę, że będę powiększał zyski dzięki tym doświadczeniom. Mam sporo wniosków z ostatnich dni tradingu, które opiszę poniżej.

 

Patterny

Poukładałem sobie setupy pod które trejduję. To nie są jakieś magiczne metodologie, które dobrze sprzedawałyby się w książkach, ale podejście nastawione bardzo mocno na czystą praktykę i interakcję na rynku. Bazuję na powtarzalnych patternach (czasowych i cenowych), „tu i teraz” oraz improwizacji

Powtarzalne patterny to najprostsza sprawa. Obserwuję na rynkach to co się powtarza i pod to handluję. Nie szukam ulubionych setupów. Nie jestem analitykiem. Nie bawię się w malowanie wykresów. Jeśli rynek odbija się od linii trendu na charcie, to pod to trejduję póki płaci. Jeżeli działają  poziomy S/R, gram pod to. Jeśli rynek respektuje duży wolumen na drabince zleceń, również zamierzam na tym zarabiać. Próbuję mieć jak najszerszy wachlarz. Trejduję pod wszystko co płaci w ostatnim czasie. Nie ograniczam się do jednego sposobu i metodologii. Nie chcę zostać profesorem na giełdzie, opisując jakąś metodę i szukając potwierdzeń skuteczności tego setupu. Chcę zarabiać, to proste. Nigdy do tego nie doszedłem handlując na własny rachunek CFD, byłem wtedy ograniczony, stosując tylko wybrane setupy. W ostatnim czasie jednak otworzyłem się na wszystkie okazje rynkowe.

Ważny jest też czas patternów. Mam głównie na myśli sesje rynkowe. Z reguły inaczej market trejduje się na sesji europejskiej, inaczej po wejściu ameryki, a jeszcze inaczej na settlach. Dlatego trzeba to uwzględniać i szybko się dostosowywać.

„Tu i teraz” to sposób trejdowania się rynku. Ciężko to nazwać jakimiś patternami. Muszę obserwować rynek i sposób w jaki przebiega na nim handel. Może być to prosty 2 tickowy range, albo tylko short lub tylko long (bez korekt). Tu staram się totalnie dostosować do rynku, bez większych przekonań. Najczęściej nie ma tu większej powtarzalności. Coś co działało dzisiaj, jutro już nie musi. Coś co płaciło przez dwie godziny, nie musi płacić przez kolejne.

Improwizacja to także ważna umiejętność. Czasem na rynku dzieje się coś totalnie nowego. Tu też są pieniądze. Wygrywa ten, kto zaimprowizuje i szybko wejdzie w nowy rytm rynku. To takie wejście w nowe „tu i teraz”. Nie muszę od razu wiedzieć co się dzieje by zarabiać. Rynek bardzo szybko daje mi odpowiedź czy moja improwizacja jest trafiona czy zła. Najprościej jest to wyobrazić sobie w sytuacji, gdy wybijany jest nagle silny range, albo dzieje się coś na danych makro lub po istotnej informacji ze świata.

Patterny, czyli powtarzalne schematy, „tu i teraz” czyli ciągłe słuchanie i dostosowywanie się do rynku, improwizacja, czyli granie czegoś totalnie nowego w wyjątkowych sytuacjach. Trading, trading i jeszcze raz trading, zamiast analiz, teorii i powątpiewania. Rysowanie czartów i czekanie na pojedyńcze sygnały zostawiam analitykom i teoretykom tradingu.

 

Brak take profitów

W czasie, kiedy rynki są tak wolatylne jak ostatnio, a ja dość dobrze wstrzeliwuję się w pozycje, lepiej jest abym nie ustawiał take profitów. W większości przypadków ograniczam swoje zyski, bo tak naprawdę to nie wiem, gdzie zatrzyma się rynek, póki tego nie zrobi. Będąc praktycznie cały czas na rynku i tak zdążę zareagować i nawet się odwrócić. Zbyt często zamykałem świetną pozycję, a rynek szedł dalej. Sztywny TP nie ma większego sensu jeśli presja rynkowa nie ustała i dalej widoczny jest jednostronny sentyment. Muszę nauczyć się jeszcze bardziej karmić zyski.

 

Partialowanie

Jeśli mam pozycję i zaczynam wątpić, zarówno zarabiając czy tracąc to lepiej mi wychodzi trading, gdy redukuję pozycję. Jeżeli kusi mnie, by zamknąć pozycję na sztywnym TP i nie umiem z tym wygrać, to lepiej w tym momencie wziąć chociaż część zysku, zaspokoić swoją potrzebę zysku i wieźć trade dalej.

Jeżeli dzieje się coś niedobrego z pozycją, jestem offside, dzieje się coś czego nie przewidywałem, to lepiej wyrzucić część straty. Bo tracę kontrolę nad trade’m, ale nie oznacza to, że rynek jednak nie wróci na dobry tor. Wyrzucanie całej pozycji, gdy rynek chwilowo nie kooperuje, też nie jest rozsądne, bo może być to zmyłka, by wyrzucić leszczy przez smart money. Dlatego jeśli dalej wierzę w trade, ale na razie nie jest tak jak zakładałem, to lepiej gdy się zredukuję i dam sobie szansę na dalszą obserwację rynku i ewentualne zyski, gdy rynek jednak pójdzie w moim kierunku. Często po oszukaniu „ciasnych” i niecierpliwych traderów, rynek zawraca i bardzo mocno się rozpędza. Warto to wykorzystywać, mając pozycję.

Redukowanie pozycji ma mi dawać więcej szans i umożliwiać mi bycie ciągle elastycznym i aktywnym na rynku. Tylko mając pozycję jestem w stanie tak dokładnie obserwować rynek, by korzystać z tego w handlu (na bazie „tu i teraz”).

 

Siła rynkowa

Z reguły w trakcie sesji istnieje możliwość by wychwycić, która strona przeważa na rynku. Nawet jeżeli jest range. Jeśli silniejszy są sprzedający, to nieco „bezpieczniej” jest zaczynać od shorta. Nawet jeżeli rynek podbije do góry. Tu sprawdza się wnikliwa obserwacja ile faktycznie idzie zleceń sell i w jaki sposób dochodzi do sprzedaży.

Często jest tak, że największy ruch idzie w tym kierunku, w którym była przewaga jednej ze stron. Słowo „bezpieczniej” rozumiem bardziej przez pryzmat większego prawdopodobieństwa, w którą stronę pójdzie rynek. Łatwiej też jest w takiej sytuacji mi określić, kiedy dana strona znika, przegrywająć. Mogę to bardziej precyzyjnie ustalić i wyjść na względnie małej stracie.

Notorycznie bywa tak, że na sesji europejskiej jest większa siła po jednej stronie, ale rynek idzie i tak w drugim kierunku, bo nikt nie trzyma poziomów, by nagle na sesji USA zepchnąć bardzo mocno market. Wydarzenie na sesji EU było w tej sytuacji „promocją”. To, że rynek idzie chwilowo longiem, nie oznacza, że byki mają przewagę nad niedźwiedziami.

 

Podsumowanie

Minione dni przyniosły mi wiele przemyśleń. Uporządkowałem sobie w głowie patterny, dzięki czemu jestem bardziej elastyczny oraz otwarty na okazje rynkowe. Szukam szans praktycznie w każdym momencie na rynku, bez ograniczeń (zwłaszcza w przekonaniach). Staram się ciągle jak najlepiej prowadzić pozycje, które stają się coraz lepsze i bardziej trafione. Skuteczniej obserwuję rynek, sentyment oraz presję. Dostrzegam, jak ktoś zbiera dużo zleceń, a później wypycha rynek. Zacząłem doceniać tą tzw. siłę/presję. Podjąłem dużo prób na rynku, jedne były trafione, drugie nie. Jednak mimo wszystko, cały czas staram się konstruktywnie myśleć i rozwijać swój trading.

4 Responses

  1. ET

    Fajnie znowu czytać Twój dziennik. Jak zwykle kilka ciekawych spostrzeżeń. Tylko te reklamy… ma wrażenie, że jest ich jakoś więcej.

    • Daniel Kalinka

      za reklamy odpowiada adsense, mam tylko ich kod w meta. bot chyba ustawia reklamy pod czytelnika. pewnie tam umieszcza, gdzie uzytkownik klika. adsense wynagradza (grosze sprawy) mojej narzeczonej sprawdzanie tekstow pod katem bledow oraz przejrzystosci.

      Mozna te reklamy ukryc za pomoca polaczenia wtyczek adblock oraz ghostery.
      Alternatywa jest zainstalowanie przegladarki brave browser. Sam z niej korzystam, jest super.

    • ET

      Rozumiem, szkoda tylko, że reklamy są wplecione w sam tekst artykułu. Wybija to trochę z rytmu i sprawia, że czasami gdzieś ten przekaz się gubi. Nie zmienia to jednak faktu, że wpisy cały czas trzymają poziom 🙂

      Nie wiem czy może mi to umknęło i gdzieś o tym już pisałeś, ale czym spowodowana była przerwa w publikowaniu dziennika?

    • Daniel Kalinka

      Pewnie robi to automatycznie algorytm, ja nic nie ustawiam. Jestem zielony w te sprawy. Jak bede mial wiecej wolnego czasu to pogrzebie na blogu w kodzie i wylacze to wszystko.

      Czasem jest to wynik wyjazdu weekendowego, a czasem tygodnia, w ktorym nie wylapalem nowych wnioskow. Wole napisac wpis do dziennika co 2 tygodnie, ale wartosciowy niz leciec na sztuke i pisac byle co, co tydzien. W kazdym razie o spadku zapalu czy wypaleniu nie ma mowy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *