Dziennik tradera – część 48

wpis w: Blog, Dziennik tradera | 0

Nie pękaj!

Dziennik tradera – wstęp

Powtórka z historii. Znów miałem bardzo dobry okres i sporo zarobiłem. Jednak tym razem, nie zamierzam tego oddawać przez euforię i zbyt dużą pewność siebie, jak w poprzednim miesiącu. Październik to dziwny czas w tradingu. Czasem bardzo mało się dzieje, a czasem są momenty, w których nie nadążam. W tym wpisie opiszę najważniejsze wnioski wyniesione z ostatnich kilkunastu dni w moim tradingu.

 

Jest ryzyko, jest zysk

W ostatnim czasie Swiss był dość wysoko. Notowania niemieckich obligacji zatrzymały się po intensywnych spadkach, a S&P 500 zaczął zawracać w dół, po nieudanej próbie wybicia nowych szczytów. Czułem, że na LS może w niedługim czasie dojść do ciekawej okazji. Przygotowywałem się głównie w mojej głowie, bo chciałem zatrejdować to dość grubo. Spodziewałem się, że reakcja na tym rynku może być dość dynamiczna, dlatego będę musiał być zdecydowany.

Przez ostatnie dni ustawiałem stopin’y na wejście w shorta. Chciałem mieć przynajmniej 200 lotek na całej krzywej. Na początku bieżącego tygodnia widziałem jak grubas zaczął pompować offery. Zwiększyłem wartości w zleceniach stop na wejście w pozycje. Bacznie obserwowałem niemieckie obligacje (FGBL) oraz notowania akcji (S&P 500). Zauważyłem, że rozjeżdża się korelacja między FGBL, a S&P 500. Pojawiały się sprzeczne sygnały, dlatego wiedziałem iż moment do wejścia zbliża się, bo grubas ma coraz lepsze warunki do oszukania „ulicy”.

W środę dopieściłem moje zlecenia, aby były bardziej precyzyjne, a zarazem agresywniejsze (wysokie wartości). W okolicach południa wszystko się zaczęło. Rynek zaczął gwałtownie się obsuwać. Moje stopiny weszły. Spojrzałem na risk’a, miałem ponad 200 shortów. Poczułem skok adrenaliny. Ten stan lubię najbardziej. Wykorzystałem to do zmaksymalizowania koncentracji. Teraz widziałem każdą lotkę na taśmie Swissa. Ruch był dość gwałtowny (jak na ten rynek), dlatego zapakował w odwrotne pozycje innych spekulantów. To potwierdziło mi, że posiadam dobre transakcje. Jeszcze pod koniec dnia rynek podał mi zysk ze 100 lotek. Część trzymałem dalej, na najbardziej wolatylnej części krzywej. Chciałem większy zysk. Rynek się zamknął, czekałem na czwartek.

W czwartek rynek otworzył się trochę przeciwko moim pozycjom. Rynek podbijał po długich spreadach do góry. Trzymałem się planu. Zaufałem doświadczeniu, domyślałem się iż główny ruch może przyjść dopiero na sesji USA. Miałem około 150 lotek w shorcie. Ameryka weszła do gry, a LS zaczął wracać do wczorajszych minimów. Po pewnym czasie (notowania FGBL i S&P 500 zaczęły zachowywać się zgodnie z moją prognozą) rynek podał mi zyski z pozycji, które zostawiłem wczoraj licząc na więcej. Wszystko w ramach „miej nadzieję gdy zarabiasz i bój się gdy tracisz”. Nie uciąłem zbyt szybko zysków, trzymałem je najdalej jak się dało. Jednak to nie był koniec okazji.

Zauważyłem, że w końcowym okresie sesji (przed settlami) po długim spreadzie gość położył 1000 lotek, a implajt zaczął podawać offery po krótszych spreadach. Przy takiej presji na bundzie doszedłem do wniosku, że gruby chce dostać te 1000 lotek, zamiast wypchać rynek do góry. Postanowiłem wejść grubo przeciwko niemu, licząc że kolejny smart money go przetestuje. Dostałem offera na 6-miechu przeciwko temu 1000. Nie wytrzymałem, dobrałem jeszcze po krótkim. Teraz poczułem odpowiedni stan adrenaliny. Wiedziałem, że to co zrobiłem było bardzo trudne dla większości traderów. Znowu nabrałem pełnego skupienia. A po 30 minutach (presja na FGBL była coraz większa), gość przetestował grubasa z 1000 lotkami. To był mój zysk. Uczestnicy rynku zostali zaskoczeni i zaczęli wyrzucać pozycje, co pozwoliło mi zrealizować zysk. Wszystko się udało. Włączyła się euforia i szczęście, dlatego wiedziałem, że ten dzień tradingu był dla mnie zakończony.

Zostałem wynagrodzony za swoją odwagę. Dopisało mi także szczęście, bo pozamykałem pozycje praktycznie z highów na low. W dwa dni obróciłem około kilkaset kontraktów, które dały mi zysk. Skoki adrenaliny bardzo mocno pomogły mi uruchomić wyższy poziom koncentracji. To jest przewaga, do której doszedłem dzięki spisywaniu swojego dziennika. Teraz czas by poprawić swój poprzedni miesiąc i nie oddać tych zarobionych pieniędzy.

 

Pojazdki

W tym tygodniu doszło jednocześnie do dwóch akcji na cocoa oraz cottonie. Na kakao gość „zmiażdżył” rynek w dół, a na bawełnie flipnął do góry. Na pierwszym rynku miałem longa, a na drugim shorta. To była chwila i byłem zapakowany. Pomyślałem tylko „o *urwa”.

Jeszcze kilkanaście tygodni temu od razu wyrzucałem się gdzie mogłem w takich sytuacjach. Teraz jednak nabrałem doświadczenia, że jeśli rynek się zatrzymał i wypuszcza spekułę, to jest duże prawdopodobieństwo iż zawróci. Dlatego dobrałem jeszcze do pozycji licząc, że rynek się cofnie.

Market testował poziomy, do których gwałtowanie dotarł. Traderzy z większą awersją do ryzyka właśnie tam wyrzucali swoje pozycje. Ja nie pękałem i czekałem cierpliwie na powrót. Po tym jak nikt już nie wyrzucał pozycji tam gdzie chciał grubas, rynek zaczął zawracać. Notowania wracały powoli, by nie przekonać większości do wzięcia pozycji, aż dotarły do poziomów, z których rozpoczęła się cała akcja. To pozwoliło wziąć mi jeszcze zysk z całej tej krzywej akcji.

Często trzeba robić odwrotnie do tego co podpowiada nam intuicja czy wymusza pierwsza reakcja. Bardzo często jeśli po squeezie nie ma dalszej reakcji, to następuje odwrót i testowanie drugi raz poziomu „startowego”. Dlatego jeżeli mądrze dobierze się pozycje to rynek wypuszcza przynajmniej na 0. Najczęściej jednak można wziąć jeszcze zysk z tych pozycji. A na wykresie rysuje się tylko knot. Bardzo często jest to piękny false breakout.

 

Podsumowanie

Bardzo dobry tydzień za mną. Coraz więcej rozumiem i widzę na rynkach. Dodatkowo coraz lepiej kontroluję swoje zachowania i reakcje. Systematycznie zmniejsza się moja awersja do ryzyka. Wysoka adrenalina pozwala mi wchodzić na jeszcze wyższy poziom w postrzeganiu i skupieniu. Staram się ciągle iść do przodu i wykorzystywać swoje zalety. Na rynkach staram się być bardzo aktywny i często agresywny/pewny siebie. Teraz ostatnie dni tradingu, w tym miesiącu, przede mną. Dlatego muszę szczególnie mocno uzbroić się w pokorę oraz powściągliwość. Muszę jeszcze bardziej słuchać rynku i czuć do niego respekt, aby nie oddać zysków w niekontrolowanej euforii i zbyt dużej pewności siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *