Dziennik tradera – część 49

wpis w: Blog, Dziennik tradera | 0

Szukaj bratniej duszy!

Dziennik tradera – wstęp

Spora przerwa w pisaniu za mną. Niektórzy traderzy-czytelnicy pytali mnie, czy wynikało to z większego zysku i odpuszczeniu sobie pisania, czy sporej wtopy i późniejszym wstydzie z tego powodu. Ani jedno ani drugie. Byłem na urlopie, w związku z jednym z najważniejszych dni w moim życiu, czyli ślubie. Niedawno założyłem własną rodzinę. Do tradingu wróciłem od poniedziałku. Poniżej umieszczam najważniejsze swoje wnioski sprzed urlopu oraz z ostatnich dni tradingowych.

 

Najlepszy miesiąc

Październik był moim najlepszym miesiącem jak do tej pory. Moja zmiana, o której pisałem w poprzednich wpisach, przyniosła bardzo pozytywne efekty. Zacząłem zdecydowanie więcej zarabiać i iść do przodu. Wszystko jest wynikiem większego skupiania się na swoich mocnych stronach (na rynkach, na których zarabiam) i spokojnego poprawiania słabszych elementów mojego wachlarza tradingowego.

To jednak nie koniec. Szukam dalej okazji do rozwoju. Znam już swoją obecną charakterystykę traderską i odnajduję odpowiednie rynki. Staram się mądrze dywersyfikować swój portfel. Mądrze, w tym przypadku, oznacza to, że skłaniam się ku walorom inwestycyjnym, które umiem trejdować.

Jestem traderem, który woli handlować na całej krzywej spreadów, albo stabilny range. Nie dywersyfikuję konta w taki sposób, że jeden rynek jest typowo range’owy, a drugi wolatylny. Bo jeśli nie umiem wypracować jeszcze przewagi na tym drugim rodzaju rynków, to na razie nie angażuję się tak bardzo na tych instrumentach, bo nie chcę rozdawać pieniędzy.

Jestem taki, że wolę mieć kilkadziesiąt czy kilkaset lotek, na rynku który bardzo mało się rusza i jest zabudowany, niż kilka, bądź kilkanaście lotek na bardzo wolatylnych rynkach, na których trzeba trejdować bardzo szeroko. W pierwszej sytuacji czuję się komfortowo i mój proces decyzyjny nie jest zaburzony, mimo iż pozycja jest wielokrotnie większa, niż w drugim przypadku. Wbrew pozorom mam więcej problemów w trejdowaniu wolatylnych rynków nawet mniejszym size’m. Tak na razie jest i nie biję się z tym. Pieniądz to pieniądz. Nie ważne na jakim rynku jest generowany.

 

Adaptacja

To że skupiam na zbliżonym rodzaju rynków nie oznacza braku adaptacji do zmieniających się warunków. Mimo iż wybrane przeze mnie instrumenty finansowe mogą wydawać się podobne, to styl tradingu na nich jest często zupełnie inny. I tutaj muszę ciągle się dostosowywać. Przykładem może być różny handel na Swissie, Kawie C czy Milling Wheat.

Nawet jeśli są to rynki, które trejduje się z reguły grubo i wąsko to strategia na nich może być dość różnorodna. Na jednym walorze można bazować na hedge’ingu. Na drugim można brać dużą pozycję i handlować bardzo wąsko. Na trzecim mogą na przykład płacić produkty syntetyczne (różne kombinacje kontraktów w różnych proporcjach i okresach czasowych). To jest moja adaptacja do rynków. Jednak wszystko opiera się w okół walorów, które mi płacą. Dość popularny błąd początkujących traderów jest taki, iż starają się kopiować strategie i wybierać rynki innych traderów, którzy akurat tam zarabiają, nie zważając na swoje możliwości, doświadczenie, konto oraz charakterystykę.

 

Podsumowanie

Najbliższe dni będą podporządkowane rollkom na obligacjach oraz indeksach. Dalej mam zamiar skupiać się na rynkach, na których idzie mi najlepiej. Gdy na giełdzie dzieje się mało, to szukam innych walorów, przypominających te które już posiadam, tak aby poszerzać swój portfel. To bardzo dobrze dywersyfikuje moje konto, przez co, coraz rzadziej zamykam dzień, czy tydzień, na minusie. Bo nawet jeśli tracę na jakiejś części rynków, to na pozostałych zarabiam. Chcę do końca roku ogarnąć jeszcze kilka walorów, by od stycznia mieć bardzo solidny warsztat traderski. Znalazłem bratnią duszę na różnych giełdach, ale ostatnio także w życiu osobistym.

 

P.S. W związku z ostatnią imprezą firmową OSTC, podsumowującą rok 2018, chcę pogratulować mojemu koledze Adrianowi Kasprzykowi, zdobycia statuetki Rookie Of The Year. Statuetka ta wręczana jest co roku, najlepszemu młodemu traderowi (zatrudnionemu w danym roku kalendarzowym). To była bardzo zasłużona nagroda, bo Adrian był najbardziej stabilnym i systematycznie zarabiającym traderem, od którego bardzo wiele się nauczyłem. Dodatkowo cieszy to, że ta nagroda powędrowała kolejny raz do Warszawy oraz do kumpla z mojej grupy tradingowej (Albatrosów).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *