Dziennik tradera – część 51

wpis w: Blog, Dziennik tradera | 0

Nie podpalaj się przed metą!

Dziennik tradera – wstęp

Ostatni tygodnie tradingu za mną. Niestety nie okazały się szczęśliwe. Ucierpiałem na braku płynności. Mogłem to przewidzieć, jednak chciałem jeszcze podkręcić swój roczny wynik. Moje ostatnie poczynania w tradingu można porównać do sprintera, który będąc na prowadzeniu, napina mięśnie przed metą biegnąc bez oddechu i efektem tego jest przegrana.

 

Zejście płynności

Na rynku, na którym posiadałem największą pozycję, zniknęła płynność. Miałem dodatkowo ekspozycję w jednym. Nie mogłem wyrzucić straty. Nie wchodziły mi stop lossy. Czekałem zbyt długo. Zdecydowanie zbyt mocno przewiozłem stratę.

W grudniu zszedł z tego rynku duży gracz, który stał na większości poziomów cenowych. Po tym czasie rynek poruszał się na małej płynności. Z cen schodził wolumen i wystarczyło kilkadziesiąt przetrejdowanych lotek, aby cena przeszła z bid na offer, bądź odwrotnie.

W takich warunkach nie mieściłem się na rynku. Moje stop lossy (zlecenia „z ręki”) nie wyrzucały całości pozycji. Musiałem później realizować straty po jeszcze gorszych cenach. Nie miałem z hedge’owanej pozycji, przez co byłem dość mocno wystawiony na ryzyko.

Muszę pamiętać, że po rollowaniu obligacji oraz pod koniec roku może wychodzić płynność na rynkach. Wtedy duża ekspozycja na rynku w jednym kierunku może być bardziej ryzykowna. Lepiej mieć fly’a, aby zarobić choć część pieniędzy w tak trudnych warunkach.

 

Styl tradingu

Wyniki z grudnia jasno wskazują mi, na jakich rynkach znowu zarobiłem. Znowu najlepsze są rynki, które trejduje się całą krzywą, swiss oraz rynki range’owe, które wyszukałem. Systematycznie zwiększam na nich size i wyrażam coraz mniejszą aktywność na rynkach kierunkowych. Nie chcę zbyt łatwo rozdawać pieniędzy na rynkach. Trejduję już praktycznie tylko to, co mi wychodzi, starając się być w tym coraz lepszy.

 

Rollki

Na rollkach indeksowych poszło mi lepiej niż na rollkach obligacji. Tutaj zdecydowanie lepiej się dostosowałem do warunków rynkowych niż na obligacjach. Trejdowałem pod smart money, a nie tak jak mi się wydaje, albo tak jak chciałbym trejdować.

Mam lepsze wyniki na rollkach, na których nieco więcej się dzieje i nie trzeba stać na jednej cenie kilka dni jak market maker. Na rynkach, na których stoi po kilkaset tysięcy zleceń na jednym poziomie cenowym, w dodatku połowa tych zleceń należy do jednego gościa, nie widzę większego sensu. Czuje się wtedy zbyt mocno zależy od grubasa. W każdym momencie może zdjąć większość zleceń, czy uderzyć w siebie, flipując mnie i zmuszając do wyrzucenia straty. Przypomina mi to zabawę w kotka i myszkę.

Rollki indeksowe są nieco inne. Na cenach stoi z reguły mniej zleceń i bywa więcej „dużych graczy”, którzy czasem testują się wzajemnie. Według mnie, właśnie to daje mi więcej szans na osiąganie zysków i czuję większy wpływ na swój trading i końcowy wynik.

 

Podsumowanie

To ostatni wpis z dziennika tradera w tym roku. Ostatnie tygodnie nie dostarczyły mi zbyt wielu nowych wniosków. Możliwe, że za rok w grudniu, odpuszczę sobie trading i odpocznę, by nie oddawać zysków. Myślę, że w ostatnim miesiącu w roku, trzeba być zdecydowanie bardziej ostrożnym traderem i nie można zbyt łatwo oddawać ciężko zarobionych pieniędzy, ponieważ okazji do ich odrobienia przed zamknięciem roku, może być zbyt mało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *