Dziennik tradera – część 63

wpis w: Blog, Dziennik tradera | 0

Dziennik tradera – wstęp

Za mną dwa intensywne miesiące w tradingu. Październik był zyskowny, listopad stratny. Do tej pory mam 3 miesiące stratne w ciągu roku. Sporo się nauczyłem przez ten ostatni okres i doszlifowałem swoje podejście. Teraz przede mną jest przekraczanie własnych limitów. Mam już opracowany cały warsztat traderski i zrozumiałem jak to wszystko działa na futures i spreadach kalendarzowych. W ostateczności odkryłem także swój własny profil traderski. Zajęło mi to zdecydowanie więcej czasu niż myślałem. Ale to pewnie wynik tego, że należę do osób, które uczą się dłużej niż inni uczestnicy rynków.

 

Statystyki

 

Listopadowa strata wynikała z błędów popełnionych w 3 strategiach (ALG, FRS1 oraz CUR-L). W „ALG” złamałem swoje zasady odnośnie czasu danego trejdu (już go nie powinienem otwierać) oraz zachowałem się na rynku jak junior trader, wyrzucając stratę będąc pod wpływem chwilowego strachu. Oczywiście rynek później zawrócił, wyrzucając przestraszonych leszczy takich jak ja. Dawno mi się coś takiego nie zdarzyło.

Transakcja trochę „na pałę” na kakao w strategii „FRS1” również trochę mnie docisnęła. Dodatkowo doszło zbyt szybkie zamknięcie longów na cukrze i wzięcie shortów pod pierwszy opór, mimo iż moja analiza dawała sygnał na dłuższy trend longowy. I taki występuje do tej pory. Oddałem całe zyski na cukrze, jeszcze wchodząc na minus.

Jeśli chodzi o strategię „CUR-L” to tutaj stratę wygenerowała kawa. Dałem się złapać na wyjściu płynności do góry, na wygasającym kontrakcie, przez własną głupotę (spodziewałem się longa, ale dałem się nabrać na chwilową okazję na rynku od shorta). Dodatkowo podobnie jak na cukrze za szybko zamknąłem longi i odwróciłem się na shorty na kolejnych kontraktach.

Stosując strategię „RLS” wyszedłem praktycznie na zero. Tutaj muszę bardziej się przyłożyć i brać większe ryzyko, bo to co robię teraz, to droga donikąd. 

Wszystkie trzy główne strategie ogólnie w miesiącu wygenerowały stratę, choć muszę przyznać, że wytknęło mi to sporo moich błędów, które dzięki szczęściu nie były tak wyegzekwowane w przeszłości. Szczerze przyznam, że wyszło mi to na dobre, patrząc długoterminowo. Doprecyzowałem kilka zasad i nabrałem większej pokory. To było potrzebne. 

 

Nonszalancja

Tak jak wspominałem wyżej, głównie dwa błędy wygenerowały największe straty w listopadzie, których nie udało już mi się odrobić w tamtym czasie. To dwa wyjścia rynku przeciwko moim pozycjom na wygasających kontraktach kawy oraz miedzi, a także zbyt szybkie odwrócenie dobrych pozycji przeciwko trendowi. 

Przeciwne pozycje do trendu na wygasających kontraktach wynikały z mojej nonszalancji. Miałem określone przypuszczenia co do tych rynków, jednak złamałem zasady i dostałem za to karę. Brakowało mi tutaj pokory, która została przysłonięta zbyt dużą pewnością siebie. Rynek sprowadził mnie na ziemię.

Zbyt szybkie odwrócenie pozycji na kolejnych kontraktach kawy oraz cukru, były spowodowane chęcią złapania szczytów i zrobienia świetnych trejdów. To było głupie. Przestałem patrzeć na rynek z jego perspektywy, zaczynając patrzeć z własnej. Przestałem być czujny po zrealizowaniu nieco większych zysków i ślepa pewność siebie mnie zgubiła. Nie ma chwili kiedy mogę poluzować, wyłączyć dyscyplinę i przestać słuchać rynku.

Ostatni problem to oszukiwanie samego siebie. Mam na myśli kreowanie innego obrazu własnego ja w głowie, niż jest w rzeczywistości. Uświadomiłem sobie, że w ostatnim okresie pogubiłem się psychologicznie, przez co wszedłem w pewną stagnację na rynkach. Wytworzyłem w głowie fikcyjny obraz własnej osoby. I podświadomie myślałem, że to jest prawda. To miało spory wpływ na mój trading. Dopiero po większym kryzysie zrobiłem krok wstecz i na nowo zaprogramowałem głowę. Przede wszystkim bardzo mocno spokorniałem i zszedłem na ziemię. Jestem jeszcze bardzo słaby i muszę bardzo, ale to bardzo dużo się nauczyć jeśli chodzi o trading.

 

Skróty myślowe z tradingu:

  • Nie mogę łamać zasad tradingowych w bardzo głupi sposób;

  • Muszę słuchać stale rynku, zamiast szukać racji na giełdzie po dobrej serii;

  • Potrzebuję większej specjalizacji rynkowej. Więcej jakości na kilku rynkach zamiast ilości walorów inwestycyjnych w portfelu;

  • Nie mogę otwierać pozycji „na pałę”, to nie piaskownica. Po czymś takim, giełda mnie praktycznie zawsze zje;

  • Muszę ciągle twardo stąpać po ziemi i nie tworzyć w głowie błędnych projekcji swojej osoby (jako tradera).

 


Podsumowanie

Listopad to trzeci miesiąc w roku, który okazał się stratny. Przeszedłem przez kryzys, który okazał się potrzebny. Koniec zabawy, czas na konkrety. To pewnie mój przedostatni dziennik. Na koniec roku napiszę ostatni wpis z tej serii. Po tym opublikuję oddzielny post na temat strategii, które stworzyłem. Nieco szerzej je opiszę. Zrobię to w taki sposób, by na tym nie stracić. Później będę pisał przeważnie tylko luźniejsze wpisy (o tradingu) na blogu. A najbardziej skupię się na samym tradingu w OSTC.

 

Dziennik tradera numer 63.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *