Dziennik tradera – część 64

wpis w: Blog, Dziennik tradera | 0

Dziennik tradera – wstęp

Koniec roku, grudzień zamknąłem na plusie, wracając w okolice miesięcznego szczytu swojej krzywej kapitału. W tym okresie skorygowałem błędy z poprzednich tygodni i dużo bardziej niż zawsze, zaangażowałem się w trading na rolkach, zwłaszcza indeksowych. Wyszło to średnio, ale zebrałem potrzebny mi feedback. To już ostatni wpis do dziennika na moim blogu. Mam zamiar w niedługim czasie napisać krótkie podsumowanie roku oraz wyjaśnić skrótowo 4 strategie, na bazie których trejdowałem w 2019 roku i prowadziłem statystyki publikowane w sieci.

 

Statystyki

 

Za pozytywny wynik w grudniu odpowiada głównie strategia „CUR-L” oraz „FRS1”. „ALG” była praktycznie w okolicach zera, a „RLS” przyniosła stratę. W grudniu nie byłem szczególnie nagrzany do tradingu. Cechował mnie spokój i rozważniejszy handel, ponieważ oczekiwałem na przyjście na świat mojej córki, wobec czego musiałem być gotowy w każdym momencie przerwać trading oraz być zdolnym do zrobienia nieco dłuższej przerwy, bez pozostawiania skomplikowanych pozycji na rynku.

 

Droga

Grudniowy handel na giełdzie pozwolił mi upewnić się co do odpowiedniej drogi w moim handlu na przyszłość. Poniekąd 2019 rok był przełomowy pod kątem systematyczności w zarabianiu na spreadach, ale także dałem sobie w nim wiele razy szansę na testowanie różnych podejść i poznawanie przeróżnych rynków. Teraz już wiem jak, a na ten moment, droga jest najlepsza dla mojego profilu traderskiego. To są przede wszystkim płynne rynki, które dodatkowo otwierają się i zamykają między 8:00, a 20:00 naszego czasu. 

Nie ma aż tak większego znaczenia, czy dany (płynny) rynek, jest bardziej czy mniej wolatylny. Choć nieco lepsze mam wyniki na trochę mniej ruchliwych spreadach. Jeżeli jest płynność, to jestem w stanie skutecznie odczytywać price action. Możliwe, że moje umiejętności będą dalej rosły i będę potrafił z czasem coraz lepiej radzić sobie na dużo mniej zmiennych walorach inwestycyjnych, jeśli będę dalej próbował.

Ograniczyłem także liczbę rynków we wszystkich strategiach. Zostawiłem tylko te, na których mam najlepsze wyniki oraz posiadałem najwięcej okazji. Przeważnie są to też rynki, które nie są otwarte praktycznie 24 godziny na dobę. Na ten moment nie lubię posiadać pozycji na rynkach, które są praktycznie ciągle otwarte, bo nie mam możliwości zarządzania pozycją z domu czy w podróży. Wolę też po pracy jak najmniej myśleć o tradingu. Zdarzało się, że w miesiącu trejdowałem około 25 rynków plus rolujące się kontrakty. Teraz jest ich obecnie w przybliżeniu 15. I to jest optymalna liczba.

 

Skróty myślowe z tradingu grudniowego:

  • Jeśli trejdujesz, bądź na tym skupiony w 100%, albo zrób sobię przerwę, by załatwić inne sprawy;

  • Najpierw jakość w tradingu, później ilość (rynków i wolumenu);

  • Najważniejszy jest proces;

  • Każdy jest inny, zawsze trzeba stworzyć własne podejście dopasowane do swojego profilu traderskiego;

  • Wszystkiego można się nauczyć. To kwestia odpowiedniego nastawienia (na proces), podejmowania prób (wychodzenie ze strefu komfortu), wyciąganie wniosków i doskonalenie się. I tak cały czas.


Podsumowanie

Grudzień był wdzięcznym miesiącem. Dał mi sporo informacji, ale także napawił optymizmem na kolejne miesiące. Potrzebna jest mi koncentracja na tym co robię oraz konsekwencja w działaniu. Ufam swoim możliwościom, dobrze mi ze sporą autonomią jaką mam w OSTC. Przede mną teraz przekraczanie własnych granic w tradingu oraz systematyczne wychodzenie ze swojej strefy komfortu, aby zarabiać coraz więcej i dalej otrzymywać podwyżki klipów i zwiększać hard stopa. Czas na 2020 rok!

 

Dziennik tradera numer 64 (ostatni).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *