[Dziennik tradera] Nr 31: 26.03-29.03.2018 r.

wpis w: Blog, Dziennik tradera | 2

Wiem, że nic nie wiem

Dziennik tradera – wstęp

Tym najsłyniejszym stwierdzeniem Sokratesa rozpoczynam 31 wpis mojego dziennika traderskiego. Widzę, że moje wpisy stają się coraz bardziej precyzyjne, a podejście tradingowe coraz mniej skomplikowane. W tej części skupię się na dwóch kwestiach, które są według mnie obecnie najważniejsze. Pracuję nad tymi zagadnieniami i chcę je doprowadzić do perfekcji. Myślę, że jest to odpowiednia droga, do stania się najlepszym traderem.

 

Niewiedza

Większość ludzi nie zarabia na rynkach, bo faktycznie ich głównym celem nie jest chęć zarobku, ale potrzeba posiadania racji. Podobnie jest u mnie. Gdy wplątam się w jakąś pozycję, w której chcę mieć rację, tracę swoją całą przewagę. Jestem wtedy szczególnie podatny na popełnianie błędów, posiadam blokadę przed odwróceniem pozycji, czy wzięciem (jeszcze) małej straty. Cały problem jest zakorzeniony w umyśle. My ludzie, lubimy posiadać rację, bazując na przekonaniach, które są wynikiem naszych doświadczeń. Jednak na giełdzie, każda sytuacja jest inna (podobna, nie znaczy taka sama). Dlatego „psychologia tradingu” jest najtrudniejszym zagadnieniem w tej profesji i dlatego rynek na tym bazuje. Na markecie każda chwila jest wyjątkowa, za każdym razem jest inne grono traderów, czy inwestorów z innymi przekonaniami, oczekiwaniami oraz różnym momentum i odmiennymi celami. Najlepsze co może zrobić trader, to być świadomym tego, że nie ma możliwości odgadnięcia co się stanie. Na giełdzie wszystko może się zdarzyć. Dostrzegam, że w taki sposób myślą najlepsi traderzy. Uważam, że to jest jeden z tajemniczych złotych graali w tradingu. To jest największa przewaga. Jeżeli szczerze myślę, że nie wiem co się wydarzy w przyszłości na rynku, że wszystko jest możliwe, to mój mózg nie blokuje mi informacji, które mogą być sprzeczne z moimi początkowymi oczekiwaniami. Nasz umysł (zwłaszcza podświadomość) ma tendencję do chronienia nas przed informacjami, które sprawiają nam ból. Nasza „głowa” stara się utrzymywać nas ciągle w strefie komfortu. W krótkim terminie jest to przyjemne, w długim terminie jest to niszczące i hamujące nasz rozwój. Jeżeli trader otwierając pozycję chce mieć racje, to każda przeciwna informacja do jego oczekiwań może być blokowana przez umysł. Cały proces może odbywać się w poświadomości (przez co trader ma ryzyko, że nigdy nie rozwiąże tego problemu). Prawda jest taka, że giełda jest prosta. Rynek ciągle generuje mnóstwo neutralnych informacji, dostępnych dla każdego w takiej samej postaci. Mamy te same wykresy, te same arkusze zleceń. Problemem jesteśmy my sami. Jeżeli szczerze wierzymy w to, że wszystko jest możliwe, to nasz umysł przekaże nam wszystkie informacje w nieprzekształconej formie. Teoretycznie brzmi to banalnie, praktycznie jest to jednak trudne w momencie posiadania transakcji. Tu jest klucz. Należy uczyć się tego „obiektywizmu” mając pozycję. Ja staram się ciągle sobie powtarzać „wszystko jest możliwe, słucham rynku”. Jeśli ktoś szuka posiadania racji na rynku (jak np. przeciętny analityk), to otwierając długą pozycję będzie dostrzegał tylko informacje potwierdzające tego longa, nawet jeżeli będzie to tylko 10% całościowych informacji. Podświadomie osoba może nie odebrać pozostałych 90% informacji, które innym mogą wydać się oczywiste do wygenerowania sygnału dla pozycji krótkiej. To jest bardzo trudny temat i pewnie poruszę go w oddzielnym wpisie. W skrócie jednak, polega to na tym, że nabierając przekonanie że wszystko na rynku może się zdarzyć, zabezpieczamy się przed  blokadą informacji przez nasz umysł. Stajemy się bardziej obiektywni i elastyczni. W tej sytuacji otwarcie złej pozycji to żaden problem, bo po otrzymaniu feedbacku z rynku można ją szybko odwrócić i natychmiast generować zyski. To takie proste. Zawsze możemy zmienić decyzje, dostosować się do marketu. Ale jeżeli chcemy mieć rację to będziemy trzymać nietrafioną pozycję, uśredniać, usuwać stop lossa, dopłacać cash do konta. Zaznaczę jednak, że należy mieć pewne prognozy, przewidywania, ale nie można przy tym oczekiwać, że będzie się miało rację. Poruszę w przyszłości te zagadnienie bardziej szczegółowo, może ktoś mi z Was podpowie jakiś tytuł takiego posta. Wiem, że nic nie wiemlecz rynek zawsze do mnie przemawia, wystarczy go słuchać i podążać razem z nim.

 

Prawdopodobieństwo

Trading bazuje na prawdopodobieństwe. Można posiadać świetne zdolności czytania rynku, ale i tak największe jest prawdopodobieństwo. Widzę to po sobie, że jeśli względnie dobrze odczytam szanse na różne wydarzenia, to zyskuję pewną przewagę. My traderzy ciągle musimy myśleć w kategoriach prawdopodobieństwa. Jeśli rynek wystrzelił bardzo ostro do góry i zatrzymał się na jakimś szczycie, to szanse na shorta, odreagowanie rosną. Dlaczego tak jest? Ponieważ wcześniej mniejszość zdołała wstrzelić się w longa. Dla większości ludzi nie weszły stop lossy, lub nie wyrzucili się z ręki. Dopiero teraz rynek pozwala im wyjść, wchodzą stop lossy, albo wyrzucają się z ręki. Dopiero teraz spóźnialscy wchodzą w longa. Co się najczęściej wtedy dzieje? Rynek wraca, nie musi do początku (przed wystrzałem do góry), ale reakcja spadkowa jest i da się na niej zarobić. To jest typowa sytuacja, w której przeciętny trader skarży się, że wchodząc z momentum, rynek od razu odwraca i albo się wyrzuca na low, albo trzyma długo stratę. Prosta zasada, jeśli rynek zaczyna wypuszczać ludzi na stratach, to najprawdopodobniej zawróci i złapie jeszcze ludzi w przeciwną pozycję. Później oczywiście może pójść dalej longiem, albo zrobić jeszcze większy ruch w dół. Co było tu sygnałem i co zmieniało tutaj prawdopodobieństwo? Wyczerpanie, brak dalszej reakcji, zawahanie, szczyt, wypuszczanie ludzi na stracie i danie okazji do uderzenia w longa. To było już proste, dlatego nie miało przewagi. Przed spike’m było trudne posiadanie longa. Teraz jest trudne (niekomfortowe) posiadanie shorta po takim ostrym longu. Ale często jest tak, że to co jest „trudne” ma większe prawdopodobieństwo sukcesu. Nie ważne kto jak czyta arkusz zleceń, taśmę czy wykres. Technik jest mnóstwo, każda ma swoje plusy i minusy. Ważne jest tutaj, byśmy pamiętali, że trading bazuje na prawdopodobieństwie i to jest najważniejsze. I to jest kwestia, nad którą pracuję. To pozwala mi wyłapywać więcej okazji na rynku i rzadziej nacinać się na branie shorta na dołkach i longa na szczytach. Podpowiedzią jest tutaj presja. Jeśli rynek idzie cały czas ostro i konsekwetnie shortem, to krótka pozycja ma duże szanse na wygenerowanie zysków. Jeżeli natomiast rynek się zatrzymuje, trader już nie musi gonić rynku, wzięcie krótkiej pozycji jest już łatwe (jest np. czas na zastanowienie), to prawdopodobieństwo na sukces maleje. Trudne zagadnienie, ale wymagające ciężkiej pracy i przestawienia podejścia. Ale jest to opłacalne. Ciągle nad tym pracuję i chcę dojść w tym do perfekcji.

 

Podsumowanie

Opisałem według mnie dwa kluczowe zagadnienia. Obecnie uważam, że najważniejsze w tradingu. Pierwsze z nich dotyczy otwartego umysłu, inni mogą nazwać to również pokorą, jeszcze inni np. niewiedzą sokratejską. Nazwa nie jest istotna. Liczy się świadomość, że na rynku wszystko może się zdarzyć i nie możemy oczekiwać, że będziemy mieli rację. Naszym celem jest słuchanie rynku i zarabianie. Druga kwestia dotyczy istoty prawdopodobieństwa. Można mieć najlepsze metody analizy rynku, ale jeśli trader nie jest świadomy wagi prawdopodobieństwa w tradingu, to nie pomoże mu żaden graal czytania rynku. Znowu sprowadza się to do słuchania rynku. Czym więcej jestem na rynku, tym bardziej wierzę w to, że trading jest bardzo prosty. To nasz umysł jest skomplikowany i musimy go okiełznać. 

 

2 Responses

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *