Moja krzywa kapitału – uczenia się

wpis w: Blog, Trading | 1

Moja krzywa kapitału – uczenia się

W tym wpisie chcę przyjrzeć się swojej krzywej kapitału, która jest także wyznacznikiem mojego progresu w handlu na giełdzie. W tradingu bardzo szybko uzyskuje się odpowiedź od rynku co jest jeszcze do poprawy. Giełda bez problemu potrafi wskazać miejsce tradera, w którym obecnie się znajduje. Ten wpis jest pewnym podsumowaniem wszystkich moich wpisów do dziennika traderskiego. Poniżej opiszę swoje postępy i zmiany, które wprowadzałem, aby przekształcić obraz mojej krzywej kapitału i nauki.

 

 

Krzywa kapitału

Na samym początku dodam, że wykres zbudowany jest na bazie wyników miesięcznych. Dotyczy tylko tradingu w OSTC, czyli proptradingu. Jest to ogólny wykres, przedstawiający tylko wynik netto. Prywatnie mam dużo bardziej rozbudowane statystyki, z wieloma danymi, które wpływają na końcowy wynik. Jednak są to moje prywatne badania. Sama krzywa kapitału w zupełności wystarczy do stworzenia tego wpisu.

Dodam, że dołączyłem do OSTC w sierpniu 2017 roku. Przeszedłem 3-miesięczne szkolenie. W listopadzie 2017 wszedłem na realny rynek. Podzieliłem krzywą na 3 okresy. Pierwsze dwa miesiące, jako pewną adaptację. Cały rok 2018 oraz 2019 rok, aż do chwili obecnej. 

 

 

Wejście na real market, pierwsze 2 miesiące

Wszedłem na real market mocno nagrzany po dobrych wynikach na symulatorze. Dodatkowo chciałem udowodnić swoją jakość ze względu na wcześniejsze spore doświadczenie w tradingu. Zacząłem od bardzo wymagających rynków. Dawałem sobie bardzo wiele szans, byłem bardzo aktywny na rynkach. Jednak także nie wyciągałem wniosków, popełniałem wiele razy te same błędy. To przynosiło straty netto. Nie pokrywałem kosztów transakcyjnych za zrobiony wolumen. W OSTC zawsze sporo się trejduje. Taka natura spreadów kalendarzowych. Przyznaję, że od początku wejścia na real market, aż do teraz, nie miałem nigdy straty brutto na całościowym miesięcznym consolidation (statement). Jeśli był minus netto, to wynikał ze zbyt małego zysku, który nie wystarczał do pokrycia wszystkich kosztów. Zawsze zarabiałem, tylko czasami za mało. Jednak każdy jest w stanie zarabiać mało na giełdzie. Problemy zaczynają się wtedy, gdy próbuje się zarabiać więcej.

Początek pokazał mi, że spready to nie rynki OTC, na których trejdowałem wcześniej. Musiałem uczyć się większości rzeczy od nowa. Wiedziałem, że bardzo wiele pracy przede mną. Przed tradingiem w OSTC, nie korzystałem z taśmy, ani arkusza zleceń. Dawałem bardzo łatwo się zmylić i zmanipulować na rynku. Dodatkowo nigdy nie trejdowałem z kimś w biurze, na floorze. Zawsze byłem sam, kompletnie skupiony na rynku. Teraz miałem kolegów wokół siebie. Moja towarzyska natura również mi przeszkadzała. Często rozmawiałem, zamiast się skupić i trejdować. Więc musiałem pracować nad sobą także w tej kwestii.

 

 

2018 rok

Postanowiłem, że 2018 rok będzie moim rokiem. Byłem bardzo zmotywowany. Wszyscy byli podbudowani i chętni do zarobienia na rynkach. Przez pierwsze cztery miesiące nie podejmowałem większego ryzyka. Przez większość miesiąca byłem na plus, ale zawsze pod koniec próbowałem podkręcić wynik przez co spadałem na lekki minus. Moja irytacja zaczęła rosnąć.

Kolejnym problemem było to, że w trakcie sesji nie trzymałem się planu i tego co sobie określiłem w weekend. Pracowałem bardzo ciężko, 7 dni w tygodniu. Miałem mnóstwo wniosków. Jednak gdy siadałem w poniedziałek przed stacją, wszystko mi gdzieś uciekało i dalej biłem się z rynkami. Nie przenosiłem swojej ciężkiej pracy na sam trading. A presja rosła. Kilku kolegów zaczęło robić większe postępy niż ja. Dodatkowo upadała moja pewność siebie i rosła awersja do ryzyka. Sporo razy usłyszałem także ironiczne komentarze na temat swojego bloga, zwłaszcza wpisów dotyczących dziennika traderskiego. Dla mnie te wszystkie wpisy i notatki mają do dzisiaj nieocenioną wartość.

Doszedłem do wniosku, że w taki sposób daleko nie zajdę. Czas leciał. Sporo rozmawiałem z managerami. Wiedziałem, że mieli większe oczekiwania wobec mojej osoby. Jednak mimo to wspierali mnie, za co jestem im do dziś wdzięczny. Ale wiedziałem jaka jest rzeczywistość w firmie proptradingowej. Nawet jeśli jesteś fajnym gościem, ale nie zarabiasz, to przynosisz straty firmie. Prędzej czy później każda firma podziękuje takiemu trejderowi. Postanowiłem, że wolę przegrać walcząc, niż tylko się broniąc. Postanowiłem zaatakować. Wyjść ze swojej strefy komfortu. Były to okolice maja.

To był ciężki okres. Z tego co pamiętam, jeden kolega z grupy został już wtedy zwolniony. 3 kumpli radziło sobie lepiej niż ja. Musiałem jednak walczyć. Zwiększyłem ryzyko oraz wielkość pozycji. Kosztowało mnie to wiele stresu. Każdy doświadczony trader pewnie domyśla się jak to się skończyło. Pojawiły się największe straty. Pierwszy hard stop w karierze. Później szybko drugi hard stop. Siedziałem w biurze po 14 godzin i wracałem totalnie załamany. Nie pamiętam, czy kiedyś wracałem tak przygnębiony do domu (w dodatku tak często), jak w tamtym okresie. Było mi ciężko. Jednak nigdy nie porzuciłem ciężkiej pracy. Byłem pogodzony z  tym, że jeszcze kilka takich sytuacji i to będzie mój koniec. Zdecydowałem, że będę walczył. Miałem mało czasu. Postanowiłem, że w weekend przeczytam i przeanalizuje cały swój dziennik traderski, spisany ręcznie, który miał już wtedy ponad sto stron. Był to lipcowy weekend. Zacząłem pracę o 7 rano w sobotę i skończyłem działać w poniedziałek o 2 w nocy. Wyciągnąłem bardzo wiele wniosków.

Zauważyłem, że trejdowałem te rynki, które były na topie w biurze (nie koniecznie ze względu na wyniki), a nie te, na których mi szło dobrze. Na siłę chciałem też zarabiać tam gdzie inni. Chciałem im dorównać. Nawet nie byłem tego świadomy. Druga kwestia, to fakt że porównywałem siebie z innymi, a nie samym sobą. Robiłem postępy, ale inni robili je szybciej. I podświadomie widziałem tylko postęp innych. Nie widziałem swojego. To mi nie pomagało, wręcz przeciwnie. A każdy ma inne tempo uczenia się. Nauka tradingu to nie sprint, a maraton. Najważniejszy wniosek jednak był taki, że całkowicie odwrotnie rozkładałem ryzyko i zaangażowanie. Skupiałem się najmocniej na rynkach, na których traciłem najwięcej, a najmniej na walorach, na których szło mi dobrze. Zamiast skupiać się na swoich mocnych stronach, to starałem się poprawiać tylko słabe punkty. Dokładnie tak jak w państwowych szkołach. Doszło nawet do takich absurdów, że zamknąłem rynki na których zarabiałem, aby skupić się na tych, na których szło mi najgorzej. Co za głupota! Pewnie się domyślacie jakie to przynosiło efekty.

Postanowiłem to zmienić. We wrześniu ustabilizowałem formę. To był pierwszy miesiąc na plus netto. Otrzymałem odpowiedź od giełdy, że to jest dobry kierunek. Byłem dalej w słabej sytuacji, dlatego postanowiłem w październiku trejdować grubiej. Wierzyłem, w to co wymyśliłem. Skupiałem się głównie na rynkach, na których zarabiałem. Zadziałało. Wystrzeliłem,  odrabiając wcześniejsze straty netto. Byłem w piekle, ale pokonałem je. Mój dziennik traderski okazał się bardzo przydatny. 

W listopadzie brałem ślub, skupiałem się głównie na jego organizacji oraz na tworzeniu strategii, których statystyki umieszczałem później na blogu i social media. Postanowiłem, że listopad i grudzień przeznaczę na przetestowanie tych strategii, aby w nowym roku być bardziej zdywersyfikowanym. Utworzyłem 4 strategie: „ALG”, „FRS1”, „CUR-L” oraz „RLS”. Dlaczego testowałem to akurat wtedy? Bo firma poinformowała nas, że usunie nam straty i niepokryte koszty za poprzednie lata. Za co jestem wdzięczny do dzisiaj. Zdecydowałem to wykorzystać. I tak nie wziąłbym bonusu, bo zarobiłem za mało. Więc postanowiłem uczyć się jeszcze za darmo – na koszt firmy.

 

 

2019 rok

Styczeń w 2019 roku był moim najlepszym miesiącem. Wszystko działało tak jak należy. Pomyślałem, że to jest mój rok. Jednak przyszedł luty i bardzo szybko mnie zweryfikował. Za każdym razem gdy się myśli, że podbije się giełdę, to ona bardzo szybko sprowadza do parteru. Moim sporym grzechem w tym roku było zbyt długie przetrzymywanie strat, co często zabierało znaczną część moich zysków.

Zarabianie przychodziło mi z większą łatwością niż wcześniej. To uśpiło moją czujność. Patrząc na to wszystko dziś, mając kolejne doświadczenia, stwierdzam, że mogłem wtedy cisnąć jeszcze mocniej. Niestety odpuszczałem, gdy zarobiłem jakąś określoną kwotę, zamiast napierać jeszcze bardziej do przodu. To później się zemściło, gdy pojawiła się stagnacja. Poczucie satysfakcji w tradingu jest złym uczuciem, trzeba się tego wystrzegać. Nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie trudniejszy okres, a trzeba być na to gotowym. W dodatku pojawiał się także u mnie tzw. negative self-talking, czy znane dla wszystkich polaków, narzekanie. Musiałem z tym skończyć, bo do niczego dobrego to nie prowadziło.

Przez cały 2019 rok musiałem ciągle ciężko pracować. Śmiem stwierdzić, że ciągle musiałem wchodzić do piekła, o którym wspominałem wyżej, by zrobić postępy. Stale popełniałem różne błędy. Ustabilizowałem formę, ale zawsze na giełdzie pojawiają się nowe wyzwania. W tej profesji ciągle trzeba adaptować się do nowych warunków. Najgorsze były ostatnie miesiące, ponieważ próby zwiększania pozycji powodowały większe wahania na krzywej tygodniowej i nowe emocje. Wtedy było dużo ciężej to robić, niż na początku roku, gdy szło mi bardzo dobrze. W tamtym czasie najbardziej żałowałem niewykorzystanych szans w pierwszej połowie roku. 

Ogólnie 2019 rok pozwolił mi także dopracować moje strategie. Dopracowałem swój warsztat traderski. Kosztowało mnie to sporo, bo wziąłem kilka większych strat na swoje konto przez optymalizację tych systemów. W tej branży niestety najbardziej pouczające są największe straty. Latem tamtego roku zostałem także ostatnim traderem ze swojej grupy. Warszawskie grupy noszą nazwy ptaków. Moja grupa wybrała albatrosa. Jestem więc już jedynym albatrosem w OSTC. W sumie w 2019 roku miałem tylko 2 miesiące na minus netto i jeden na zero.

Pod koniec 2019 roku zrozumiałem także, że muszę lepiej się wyspecjalizować. Musiałem lepiej poznać charakterystykę moich głównych rynków. Zrozumieć na przykład jaki wpływ na kawę mają notowania reala brazylijskiego, dolara amerykańskiego czy ropy naftowej. Albo rozumieć wpływ cen ropy i etanolu na kurs cukru. Także kluczowe było zrozumienie istoty czasu (charakterystycznego okresu) na rynkach futures. Dostosowanie tradingu w okresie rollowania goldmana, nawet dopasowanie handlu do sesji europejskiej oraz do amerykańskiej, które się różnią między innymi pod kątem płynności i wolatylności. Dochodzą do tego jeszcze rollowania obligacji, indeksów czy na przykład okres zbiorów, czy dostaw dla danego softa (na przykład kakao). 

2020 rok zaczął się bardzo ciężko. Koszty transakcyjne wzrosły bardzo drastycznie. Rynki są bardzo trudne przez algorytmy, zwłaszcza dużych firm z Chicago. W dodatku ja jestem w okresie, w którym należy ciągle zwiększać wielkość pozycji. Staram się ciągle iść do przodu w tym trudnym środowisku. Ciągle jednak prowadzę notatki i wyciągam z nich wnioski. W tym roku jeszcze bardziej uprościłem swój warsztat traderski, zamierzam bardziej selektywnie wybierać transakcje i trejować nieco szerzej na rynkach. Czas pokaże co z tego wyjdzie. Ciągle trzeba schodzić do wspomnianego wyżej piekła, by później móc wejść do „traderskiego raju”. Poniżej umieszczam całą swoją krzywą, od wejścia na realny market, do końca stycznia 2020 roku.

 

Podsumowanie

Powyższe akapity pokazują, że proptrading jest trudny. To kręta ścieżka zawodowa. Nawet jeśli mamy dobry okres na giełdzie to często sami potrafimy to psuć swoją postawą i decyzjami niekoniecznie tradingowymi. Muszę przyznać, że jestem dalej traderem nie tylko ze względu na wyniki, ale także na pracę wokół całej tej profesji, którą wykonuję od samego początku do dzisiaj. Wnioski wyciągane z moich notatek wiele razy wyprowadziły mnie na prostą. Gdyby nie to, nie byłoby takich wyników.

Nie wiem co przyniesie przyszłość, ale dalej wierzę, iż ciężka praca zwiększa moją szansę na sukces. Ciągle staram się adaptować do zmieniających się rynków. Moim największym wyzwaniem, w chwili obecnej, jest zwiększanie pozycji w systematycznie trejdowanych przeze mnie setupach. Według mnie to jest jedna z najtrudniejszych rzeczy w tej branży. Czas pokaże czy mi się uda. Mam nadzieję, że powstanie w przyszłości podobny wpis do tego, a moja krzywa kapitału dalej będzie w trendzie wzrostowym.

 

  1. Janek Kos

    Świetny wpis! „Pamiętaj twoje słabe strony nie mają znaczenia o ile znajdziesz rozwiązania” – Ray Dalio

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *