Najlepsze cytaty Jessiego Livermore’a cz. 1

wpis w: Blog, Trading | 0

Wpis ten zawiera zbiór cytatów z mojej ulubionej książki pt. „Wspomnienia gracza giełdowego”, która jest dla mnie dodatkowo inspiracją do pisania własnych notatek w ramach dziennika tradera. To najlepsza książka, ukazująca jak faktycznie wygląda droga tradera do sukcesu, co jest ważne w tej profesji i jak w rzeczywistości trudny jest to zawód. Każdy trader musi znać tę pozycję. Poniżej umieszczam moje ulubione cytaty, która są bardzo wartościowe. Jest ich sporo, dlatego wpis będzie podzielony na dwie części.

 

Spekulacja jest najciekawszą grą na świecie. Nie jest jednak przeznaczona dla ludzi głupich, leniwych, tych z problemami emocjonalnymi lub poszukujących szybkiego zarobku. Ci umrą biedni.

 

Od początku dziejów ludźmi kierują cztery emocje: chciwość, strach, ignorancja oraz nadzieja. Dlatego znane nam formacje na wykresie wciąż się powtarzają.

 

Na Wall Street nie ma niczego nowego. I nie może być, gdyż spekulacja jest tak stara, jak świat. Cokolwiek dzieje się dziś na rynku, zdarzyło się już wcześniej i zdarzy się znowu za jakiś czas.

 

Gracz giełdowy musi walczyć z wieloma niebezpiecznymi wrogami, których hoduje w sobie samym.

 

Mówi się, że człowiek nigdy nie biednieje, realizując zyski. To prawda. Ale prawdą jest także i to, że nigdy nie zostanie się bogatym, zbierając czteropunktowe zyski w czasie gwałtownej hossy. Tam, gdzie mogłem spokojnie zarobić 20 000 dolarów – zarabiałem 2000. Oto, co zrobił dla mnie mój konserwatyzm.

 

Po tym, jak spędziłem na Wall Street wiele długich lat, i po tym jak, zarobiłem tam i straciłem wiele milionów dolarów, pragnę stwierdzić, że naprawdę duże pieniądze zarabiałem wcale nie za sprawą myślenia i inteligencji, ale dzięki umiejętności cierpliwego siedzenia na czterech literach. Rozumiecie? Siedzenia na własnej d…! Właśnie tak! Prawidłowa ocena rynku nie jest aż tak trudna. Na początku hossy zawsze dużo jest takich, którzy wiedzą, co się święci – podobnie jak w przededniu bessy. Znałem wielu ludzi, którzy mieli rację dokładnie w odpowiednim czasie i zaczynali kupować bądź sprzedawać akcje na poziomach zapewniających maksymalny zysk. Ale doświadczyli tego samego co ja – nie mieli z tego dużych pieniędzy. Ludzie, którzy potrafią równocześnie mieć rację i spokojnie utrzymywać pozycję, są rzadkością. Jest to jedna z rzeczy, których nauczyć się najtrudniej. Ale dopiero wtedy, gdy stanie się ona częścią psychiki gracza, może on myśleć o fortunie. Prawdą jest też to, że kiedy nauczy się już spekulacji, miliony będą trafiać na jego rachunek znacznie łatwiej niż trafiały nań setki w czasach, gdy był jeszcze ignorantem.

 

Jednym z milowych kroków na drodze do sukcesu jest oduczenie się prób kupowania dołków czy sprzedawania szczytów – ułamki procent, które chce się w ten sposób zyskać, często okazują się bardzo drogie. Gdyby zliczyć, ile milionów dolarów kosztowały inwestorów próby łapania dołków czy sprzedaży szczytów, to można by za te pieniądze śmiało rozwiązać problem głodu na naszej planecie – i to na kilka dekad.

 

Bez zaufania do siebie, bez wiary we własny osąd sytuacji człowiek nie zajdzie daleko w tej grze. O trzech fundamentalnych warunkach sukcesu już wiedziałem – analiza ogólnych warunków ekonomicznych, zajęcie pozycji i trzymanie się jej. Potrafię czekać bez najmniejszego zniecierpliwienia. Potrafię czekać w obliczu nadchodzącej chwilowej zmiany trendu – wiedząc, że jest tylko tymczasowa.

 

Pamiętajcie – akcje nigdy nie są zbyt drogie, aby zacząć je kupować, ani zbyt tanie, by się ich pozbyć. Po zawarciu pierwszej transakcji nie należy dokonywać kolejnej, jeśli na pierwszym pakiecie nie mamy zysku. Trzeba poczekać i poobserwować.

 

Nigdy nie spieram się z tablicą notowań. Obrażanie się na rynek, kiedy ten nieoczekiwanie – przecząc elementarnej logice – wbrew twoim pozycjom nagle zmienia kierunek, byłoby równie niemądre jak obrażanie się na pogodę, bo właśnie zaczął padać deszcz.

 

Dla mnie strata pieniędzy nigdy nie była problemem. I nigdy się nią nie martwiłem – pod warunkiem, że już ją zrealizowałem. Zapominałem o niej następnego dnia. Ale pomylić się – i nie zrealizować straty – to właśnie rani najbardziej portfel oraz duszę.

 

Ceny mogą rosnąć lub spadać w zależności od oporu, który napotkają na swej drodze. Podobnie jak wiele innych obiektów, poruszają się po linii najmniejszego oporu.

 

Trend zostaje ustanowiony, zanim światło dzienne ujrzą informacje, które mogłyby go uzasadniać, a w czasie hossy wiadomości negatywne są ignorowane, pozytywne zaś rozdmuchiwane – i vice versa.

 

Kolejny fragment wpisu dostępny jest tutaj: część 2.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *